Zawsze wybierasz pomiędzy kontrolą a zaufaniem

W Iphonach jest opcja, która pozwala sprawdzić lokalizację znajomej osoby. Działa to tak: oboje zgadzacie się na udostępnianie miejsca, w którym jesteście i potem do odwołania w każdej chwili możesz zerknąć, gdzie aktualnie Twój ziomek siedzi.

Fajnie, jeśli Twój ziomek podróżuje dookoła świata i dla funu przy piwie patrzysz czy aktualnie jest w Kenii, czy w Bangladeszu. Gorzej, gdy wchodzisz w związek mając problemy z zaufaniem, i w przypływie emocji postanawiasz podjąć jedną z gorszych decyzji życiowych: kontrolowanie drugiej połówki.

Jeśli budujesz zaufanie, to robisz to na dwóch poziomach. Po pierwsze emocjonalnym – wiesz, że on poszedł na chlanie z kumplami, albo ona na ladies night na miasto, i czujesz spokój, bo masz pewność. Pewność, że skoro druga osoba wybrała Ciebie, to można wywnioskować, że jednak chce Ciebie, i nie jest na tyle niedojrzała emocjonalnie, żeby to zepsuć dla 15 minut przyjemności (ewentualnie 3 minut, zależy od przypadku).

Oprócz tego ufasz na poziomie logiki – i nawet, jeśli przy zasypianiu zaczniesz się martwić a Twoja głowa wypełni się wizjami gangbangów, to zabijasz te myśli. Bo martwienie zdarza się każdemu, ale Ty wiesz, że powodów do troski nie ma – nieważne co podpowiada Ci wyobraźnia.

Problem polega na tym, że jeśli chcesz ufać drugiej osobie, musisz dać jej szanse zbudować to zaufanie. A jedyny sposób, żeby to zrobić, to wystawianie tego zaufania na próbę, i przeżywania sytuacji, w których ta próba może zostać przeprowadzona. Zgadnij, ile prób może zostać przeprowadzonych, gdy ciągle kontrolujesz.

Jeśli Twoja druga połówka idzie na imprezę na 19, a smsa od niej dostajesz dopiero na drugi dzień rano, to tak, może się zdarzyć, że będziesz się martwić. I tak, jeśli będziesz dzwonić, pisać i próbować panować nad sytuacją na 100 innych sposobów, rzeczywiście zyskasz spokój. Tego wieczoru. Ale rano się obudzisz, i poziom Twojego zaufania wzrośnie o równiutkie zero – bo podświadomie wiesz, że poczucie bezpieczeństwa miałeś tylko dlatego, że wiedziałeś co się dzieje.

I nieważne co sobie wmawiasz, żeby się usprawiedliwić, to wpadając w takie błędne koło Wasz związek może mieć tylko jedno zakończenie, i na pewno nie będzie ono godne disneyowskich filmów.

Jeśli ufasz chłopakowi to masz poczucie bezpieczeństwa, to zdajesz sobie sprawę, że nie zdradzi Cię nawet jeśli będzie pijany, wkurwiony i kuszony przez Scarlett Johansson. I nawet jeśli zaczniesz się martwić, to zduszasz w sobie te myśli, bo wiesz, że nic złego się nie stanie.

Jeśli zamontujesz dziewczynie kamerę do czoła to będziesz się czuł bezpiecznie – pewnie czasami nawet bardziej niż przy samym zaufaniu – bo dokładnie zbadasz przebieg imprezy. Będziesz wiedzieć gdzie jest, co mówi, i czuć spokój. Pozorny.

Ale nigdy nie dostaniesz obu i jeśli wybierasz wygodę kontroli nad pracę, by zbudować zaufanie, to nie dziw się, że w Nowy Rok wchodzisz samotnie.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.