Jak wygląda dzień instruktora bungee?

Budzisz się o 10.30. Dzwonisz do babci, pani z przedszkola i wszystkich innych, którzy mówili Ci, że kiedyś będziesz musiał przyzwyczaić się do wstawania na 8. I gromko się śmiejesz, bo zaczynasz dopiero za godzinę.

Zaczynasz pracę i czujesz się zaspany, ale wydaje Ci się, że jest za wcześnie na drugą kawę. Zamiast tego wyjeżdżasz na szczyt 90 metrowego dźwigu i skaczesz jakieś salto, żeby się obudzić. Potem i tak pijesz kawę.

 

 

Zauważasz, że z chłopakiem, który zaraz ma skoczyć przyszła jego dziewczyna/żona/matka. Zaczynasz jej opowiadać ile osób zginęło w zeszłym tygodniu. Mówisz, że nie skoczyłbyś tutaj, choćby mieli Ci zapłacić. Zauważasz przerażenie na jej twarzy. Czujesz satysfakcje.

 

Trochę później studentce z Rzeszowa włącza się blokada, stojąc nad przepaścią, i musisz ją 10 minut przekonywać, żeby się przełamała. W końcu się udaje i przez chwilę czujesz, że jesteś niczym Jordan Belfort sprzedający akcje za 10 milionów.

Kumpel próbuje Ci wmówić, że praca do 19 to strata całego dnia. Robi Ci się bardzo smutno, bo jak każdy nie lubisz tracić całego dnia. Ale potem przypominasz sobie, że przez ostatni rok wszystkie ciekawe rzeczy robiłeś po 19, a nie po 16, więc przestaje być Ci smutno.

Przypominasz sobie też, jak fajnie iść spać o drugiej w nocy wiedząc, że i tak masz przed sobą 8 godzin snu. Robi Ci się bardzo wesoło.

Wyciągasz z torby kurczaka z ryżem w pudełku i wyrzucasz do kosza, bo szef zamówił pizze. Teraz musisz ją zjeść, bo jak odmówisz, to na pewno Cię zwolnią. Nie czujesz wyrzutów sumienia, bo wiesz, że cheatujesz tylko z ważnych powodów.

Szef kupił nowe leżaki i ludzie myślą, że gdy nie ma klientów zwyczajnie się lenisz. Ale Ty wiesz, że musisz być wypoczęty, żeby lepiej dbać o bezpieczeństwo ludzi. Więc leżysz. Wciąż nie czujesz wyrzutów sumienia.

W przerwie między klientami kładziesz się pod dźwigiem i płaczesz w pozycji embrionalnej, bo przypomniałeś sobie, że zimą bungee jest zamknięte i musisz szukać normalnej pracy. Nawet pizza Cię nie uszczęśliwia.

Idziesz spać między 2 a 3 w nocy. Nastawiasz kilka budzików, bo po czwartym razie zaspanie na 11.30 przestało kogokolwiek śmieszyć. Przybijasz sobie piątkę, zajawiony kolejnym zajebistym dniem.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)