Wszyscy dążymy do katharsis

Podstawami dobrego związku są przyjaźń i seks.

 

No dobra, podstawą dobrego związku jest też oczywiście miłość. Ale choćby nie wiem jak wielka była miłość, żadna para długo nie pociągnie, jeśli brakuje choćby jednej z tych rzeczy.

 

A nieodłączną częścią każdej przyjaźni są konflikty.

 

Możesz mieć najbardziej sielankowy związek w tej części Europy, wyznawać te same wartości na najważniejsze tematy, co druga osoba i rozumieć się z nią bez słów, a i tak w końcu ostro się pokłócicie.

 

Czy to znaczy, że przestaliście się dogadywać? Że coś idzie w złym kierunku?

 

Dokładnie odwrotnie. Jeśli planujecie być razem przez następne 50 lat, to takich sytuacji pojawi się milion i pierwsza poważna kłótnia oznacza, że w końcu zaczęliście prawdziwy związek.

 

I nie, nie zachęcam tu do kłótni. Co jak co, ale rzucanie talerzami co drugi dzień nie jest wyznacznikiem sukcesu w związku. Jest wyznacznikiem tego, że nie potraficie rozmawiać.

 

Mówię po prostu, że nawet największy związkowy coach, pomimo, że nie wspomni o tym na swoim seminarium za 5000zł, pokłóci się czasem ze swoją żoną o to, że miał odkurzyć, ale zapomniał, a ona prosiła już trzeci raz, a on jest zmęczony, a ona nie będzie żyć w chlewie, a on musi popracować, a ona ma dość wymówek, a on uważa, że jest czysto. Bo każdy miewa gorsze dni. I każdemu zdarzy się olać patrzenie z perspektywy drugiej osoby i pozwolić, żeby nerwy przysłoniły rozsądek, zamiast bycia dojrzałym, zdrowo komunikującym się dorosłym.

 

Uważam, że jest kilka tematów w życiu, którymi mniej lub bardziej powinien interesować się każdy – i skuteczna komunikacja jest jednym z nich. Wiesz na przykład, że spora część kłótni wynika albo z naszych kompleksów, albo z faktu, że mamy za mało czułości, i przez intensywne uczucia, które odczuwamy podczas kłótni, chcemy się poczuć bliżej drugiej osoby? Już wiesz. Takich właśnie rzeczy można dowiedzieć się z książek. I co jak co, ale nikt mi nie powie, że takie rzeczy nie są przydatne.

 

Ale tak jak jeden kurs gotowania nie zrobi z Ciebie szefa kuchni, tak jedna książka o relacjach nie sprawi, że będziesz mistrzem dialogu. Do tego trzeba praktyki, praktyki, i jeszcze raz popełniania błędów. I czasem z tych błędów wyciągasz wnioski, a czasem jedyne, co wyciągasz, to dłoń z kieszeni, żeby ukryć w niej twarz i rozpaczać nad swoją głupotą.

 

I to jest normalne. Tak wygląda każdy proces uczenia – szczególnie, jeśli dotyczy relacji międzyludzkich, gdzie nie ma dwóch takich samych sytuacji. Najważniejsze to rzeczywiście zauważać błędy swoje i partnera, a potem dużo, naprawdę dużo o nich rozmawiać.

 

Bo tak naprawdę większość z nas dąży do tego, żeby się pogodzić. Żeby zrzucić z siebie złe emocje i przytulić drugą osobą, albo chociaż zwyczajnie zbić z nią piątkę. Sprzeczki nie dają radości – radość daje dopiero oczyszczenie i ten pierwszy, nieśmiały uśmiech jak już zaczynacie się godzić. I bardzo ważne jest pamiętanie, że druga osoba może się z nami nie zgadzać, ale na pewno w głębi serca chce się z nami dogadać.

 

A jeśli jesteś z kimś, kto tak nie ma, i czerpie chorą satysfakcję z wzbudzania konfliktów, mam tylko jedną radę.

 

Uciekaj.

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)