Do większości rzeczy się nie nadajesz. Na szczęście

Jestem wielkim zwolennikiem szczerości wobec siebie. Takiej brutalnej, bezceremonialnej szczerości. Nie mam problemu wytykać sobie swoich wad, czy przypominać porażek. Wiem, że nie nadaje się na aktora. Że nigdy nie zostanę zawodowym sportowcem. Że gdybym miał chodzić i sprzedawać garnki, to jedyną osobą, która by coś kupiła, jest moja babcia. I to może. Ale wydaje mi się, że dzięki temu idę przez życie patrząc na siebie i swoje możliwości realistycznie, a to pozwala mi wykorzystywać te możliwości najlepiej, jak się da.

 

Jestem też wielkim zwolennikiem analizowania wszystkiego aż do najmniejszych szczegółów. Gdy trenuję, chce wiedzieć o wpływie składników odżywczych na efektywność treningów, znać wszystkie najważniejsze pracujące mięśnie i stawy; analizować to, jak ustawienie sztangi działa na budowę siły; orientować się, w jaki sposób różnice w budowie ciała i stawów wpływają na poprawność wykonania ćwiczenia, czy zwracać uwagę, w którym momencie wydzielanie hormonów wpłynie pozytywnie na mój nastrój. Nie wystarcza mi wiedza, że kolana przy przysiadzie mają iść na zewnątrz.

 

Wszystko to bierze początek w założeniu, że najlepiej w życiu poradzisz sobie, jeśli primo, będziesz zdawał sobie sprawę z warunków, w jakich się znajdujesz, i nie będziesz się oszukiwał, że jest lepiej, niż jest (lub gorzej, co też się często zdarza); a secundo, przeanalizujesz te warunki na tyle dokładnie, by zdawać sobie sprawę z każdej najmniejszej siły czy słabości, jaką możesz wykorzystać, lub jaka może sprawić, że Ci się nie uda.

 

Jak to zrobić? Opiszę to najprościej, jak potrafię.

 

Wyobraź sobie, że jesteś z powrotem 9-latkiem. Wchodzisz do dużego pokoju w swoim rodzinnym domu, i widzisz tam porozrzucane klocki Lego, które przy różnych okazjach kupowali Ci rodzice. Przyjmijmy na parę minut, że te klocki to różne aspekty Twojego życia.

 

Stoisz więc przez rozrzuconymi klockami i Twoim celem jest stworzyć coś niesamowitego. Jeśli się dobrze przyjrzysz, zauważysz, że niektóre budynki jesteś w stanie zbudować bez problemu, jeśli tylko się postarasz. Możesz na przykład zbudować zamek – masz części potrzebne na bramę, wieże i mury.

 

  • te części potraktujmy jak Twoje mocne strony, a zamek jako sposób, w jaki możesz je wykorzystać, by dawały Ci korzyści. Na przykład, na studiach koordynujesz wszystkie grupowe projekty, rozdzielasz zadania, i łagodzisz konflikty, gdy Marek obraża się, że dostał mniej do zrobienia od Janka – możesz to wykorzystać, kształcąc się w kierunku menadżerskim.

 

Zauważasz też, że zamek może wyjść naprawdę ładny, ale za nic w świecie nie zbudujesz solidnego stadionu piłkarskiego – bo części, które świetnie tworzą mury, nie będą się raczej nadawały na trybuny.

 

  • czyli są sytuacje czy miejsca, w których nie możesz skorzystać ze swoich mocnych stron, lub przynajmniej jest to utrudnione – jak wtedy, gdy jesteś świetny w pozyskiwaniu nowych klientów, ale przy wyborze studiów o tym nie wiedziałeś, więc poszedłeś na rachunkowość, i teraz chcą przyjąć Cię jako księgowego, a nie handlowca.

 

Zaczynasz budować zamek, ale stwierdzasz, że Twój klockowy świat musi być trochę bardziej rozbudowany, i chciałbyś obok zbudować magazyn portowy – w końcu jesteś już na tyle dużym dzieckiem, żeby wiedzieć, że Twój zamek znajduje się w epoce merkantylizmu i zamieszkujące go klocuszki traktują handel bardzo poważnie. No i zaczynają się problemy. Bo, po pierwsze, choćby nie wiem jak bogata była Twoja wyobraźnia, nie zbudujesz statków.

  • A to, że nie możesz ich zbudować, reprezentuje Twoje największe wady czy słabe strony. Takie, nad którymi nie ma sensu pracować, bo naprawdę nigdy nie osiągniesz w nich mistrzostwa. Na przykład wtedy, gdy ktoś nadający się na biegacza długodystansowego chce zostać mistrzem trójboju siłowego, chociaż geny mu nie sprzyjają. Jasne, może trenować rekreacyjnie, ale sukcesów raczej nie odniesie.

 

Nie ma statków, nie będzie też magazynu portowego. Ale jeśli bardzo się postarasz, i jedną ścianę postawisz krzywą, a drugą w trzech kolorach, to zwykły magazyn jeszcze może powstać. O ile wciąż bardzo go potrzebujesz.

 

  • Tu też mowa o Twoich słabych stronach, ale tych, które można poprawić i jakoś wykorzystać, jeśli będzie taka potrzeba. Taka potrzeba może pojawić się choćby wtedy, gdy masz opcję dostać pracę na swojej wymarzonej siłowni, ale pod warunkiem, że będziesz 3 razy w tygodniu prowadził grupowe zajęcia fitnessowe, a Ty zawsze mówiłeś sobie, że wolisz treningi sam na sam, bo wstydzisz się występować przed grupą.

 

Jedziemy dalej.

 

Okazało się, że Twoi LEGO-rycerze to straszne głodomory i pasuje postawić gdzieś obok zamku farmę z jedzeniem. Niestety, po zbudowaniu bardzo pięknego zamku i zdecydowanie mniej pięknego magazynu, brakuje Ci budulca. Ale, na całe szczęście, zdajesz sobie sprawę, że za 3 tygodnie zbliżają się Twoje 10 urodziny, i co prawda strasznie chciałeś nowe Vansy, ale przecież odpowiednie wyżywienie Twoich poddanych jest dla Ciebie ważniejsze niż wygoda Twoich stóp, więc nie jest jeszcze za późno, by prosić rodziców o inny prezent. Na przykład klockową farmę.

 

  • To najprostsza metafora okazji, które sporadycznie się pojawiają i które możesz wykorzystać. Zauważ, że napisałem “ które sporadycznie się pojawiają”, a nie “które Cię otaczają”, bo rzadko kto z nas ma na tyle szczęścia, żeby okazje go otaczały. Ważne jest to, że zazwyczaj korzystając z jakiejś okazji, musimy poświęcić coś innego. Na przykład, gdy pojawia się nam opcja świetnej pracy, o ile zaczniemy natychmiast (czyli możliwość dostania klocków) musimy brać pod uwagę to, że manager i dotychczasowi współpracownicy raczej mogą być niezadowoleni, że nagle ich zostawiamy (rezygnacja z butów jako prezentu).

 

I na koniec, choć w kontekście naszej metafory powinienem od tego zacząć: Wiesz, że niedługo Twoi dziadkowie wpadają w odwiedziny, a to oznacza, że jutro w Waszym domu nastąpi wielkie sprzątanie. Zdajesz też sobie sprawę, że gdy Twoja mama będzie odkurzała duży pokój, i znajdzie tam Twoją nowo zbudowaną metropolię, to może się zdenerwować, i przy jej przenoszeniu mniej lub bardziej ją zniszczyć. Nie chciałbyś, by tyle godzin pracy poszło na marne  – dlatego po pierwsze, swój zamek budujesz na kredensie, który stoi pusty w rogu, a po drugie, informujesz rodziców, że nie masz gdzie przełożyć swoich zabawek, i bardzo prosisz, by ich nie ruszali. W końcu na pewno by coś zepsuli.

 

  • To jest rozpoznawanie zagrożeń, jakie na Ciebie czyhają – a potem unikanie tych, których nie da się zniwelować, i zajmowanie się tymi, których negatywne skutki da się zminimalizować. Przykładem tych pierwszych może być uświadomienie sobie 4 miesiące temu, że o ile inwestycja w Bitcoina w 2011 była naprawdę dobrą inwestycją, tak teraz jest to głupota, bo ma on wszystkie cechy bańki spekulacyjnej, która zaraz pęknie. Przykładem drugich niech będzie sytuacja, w której zauważasz, że przez boom na programistów bardzo dużo ludzi idzie na kierunki informatyczne, i za parę lat trzeba będzie solidnie wyróżnić się na rynku umiejętnościami, więc od 1 roku inwestujesz w kursy doskonalące i starasz się załapać na staże i praktyki, choćby darmowe.

 

Pamiętaj, że inne dzieci mogą mieć ładniejsze zamki czy większe farmy, bo życie naprawdę rzadko bywa sprawiedliwe. Dlatego warto uświadomić sobie, że chociaż jesteśmy wolnymi ludźmi, żyjącymi w czasach pełnych możliwości, to i tak do większości rzeczy ja, jako jednostka, nie będę się nadawał. I dobrze. Bo dzięki temu mogę się skupić na tym, w czym jestem dobry, zamiast myśleć co by było, gdybym 5 lat temu poszedł do szkoły aktorskiej.

 

 

Ci po studiach ekonomicznych pewnie zauważyli to od razu, a Ci, którzy za chwilę wklepią sobie w Google „mocne słabe strony okazje zagrożenia”, zauważą, że metafora klocków to nic innego, jak analiza SWOT, której oczywiście sam nie wymyśliłem. Niestety na studiach zazwyczaj jest ona tłumaczona tak, że większość ludzi nawet nie odrywa wzroku od komórek, więc chciałem ją przedstawić w bardziej przyswajalnej formie, i dodając kilka szczegółów od siebie. Zróbcie ją sobie, naprawdę. Albo w miarę posegregujecie sobie to, z czego zdajecie sobie sprawę, albo dostaniecie po twarzy świadomością, że nie jest dobrze. Tak czy inaczej, warto.

 

 

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.