Kiedy smartphony zastąpiły zapalniczki

Pamiętam jak koncerty wyglądały kiedyś. Te momenty, kiedy SOAD zaczynał grać Lonely Day, Metallica kultowe Nothing Else Matters, a Hey Moją i Twoją nadzieję. Stałeś pośród tłumu, nad którym unosił się lat odpalonych zapalniczek i wzruszałeś jak wszyscy dookoła. Nie było nic wstydliwego w tym, że miałeś łzy w oczach – wszyscy czuli to samo, co tylko dodawało magii do tej chwili.

 

Jak to wygląda teraz, każdy wie. Nie ma już zapalniczek. Nie ma klimatycznego lasu płomieni. Jest telefon. Albo nagrywasz, albo świecisz. Są nawet aplikacje, które możesz włączyć przy smutniejszych piosenkach i które wyświetlą wirtualną zapalniczkę.

 

I wiecie co? Naprawdę nie ma w tym nic złego.

 

Smartfony zamiast zapalniczek na koncercie? Dla mnie spoko. Po pierwsze, bo jeśli kupuje bilet za parę stówek, czekam pół roku i jadę kilkaset kilometrów na koncert, który trwa godzinę, to naprawdę szkoda mi czasu na obserwowanie, co robią inni. Jeśli jedziesz na koncert ulubionego zespołu to idź w pogo, skacz, baw się, płacz, ale proszę, nie narzekaj. Co z tego, że źródłem światła jest telefon. Że smartfony rządzą naszym życiem? Tak,w nadmiarze są szkodliwe. Ale jeśli ktoś ma zapalniczkę, to pewnie pali, a palenie jest już szkodliwe w każdej ilości.

 

A jeśli ktoś nie tyle świeci telefonem, co nagrywa? Jezu, niech nagrywa. On przynajmniej skupia się na artyście – to Ty tracisz cenne minuty na osądzanie innych. Ponownie, idź w to pogo!

 

Ludzie śmieją się ze starszych osób, mówiących jak to za komuny było lepiej, a potem robią to samo. Zamiast cieszyć się teraźniejszością, idealizują przeszłość. Zapewne obecni koncertowi smartfonowicze też będą narzekać za jakiś czas, że teraz to każdy nagrywa artystę swoimi Google Glasses zamiast normalnie, telefonem, jak człowiek.

 
Jeśli kiedyś zacznę mówić, że gdy jako szesnastolatek pojechałem na Woodstock to było lepiej, to proszę, uderzcie mnie. Poświęcanie drugiej połowy życia na nostalgiczne wspominanie pierwszej to jedna ze smutniejszych rzeczy, jaką możesz robić.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)