Te słodkie kłamstewka, które mówimy sami sobie

W klasycznym filmie Memento jest moment, gdy główny bohater nie chce zaakceptować prawdy o sobie, na co jego kumpel mówi mu: „Okłamujesz się, żeby być szczęśliwym. Co z tego? Wszyscy to robimy.”

 

I jest to jeden z tych tekstów, które nie za bardzo ogarniasz jako dziecko, ale gdy wracasz do niego podczas dojrzewania uświadamiasz sobie, że musi w nim trochę sensu.

 

A później, gdy jako dorosły zaczynasz obserwować ludzi i z nimi rozmawiać, a nawet gdy patrzysz na sobie w lustrze, zaczynasz rozumieć, że ciężko o coś bardziej prawdziwego.

 

Bo codziennie się okłamujemy. I codziennie mówimy sobie różne piękne historie, żeby poczuć się lepiej.

 

Zazwyczaj schemat jest prosty: Widzisz kogoś, kto w jakimś aspekcie życia ma lepiej od Ciebie. Albo zwyczajnie widzisz fragment swojego życia, który w głębi duszy Ci nie odpowiada. Jest Ci z tym źle. Więc tłumaczysz sobie ten stan rzeczy dowolnym kłamstewkiem, żeby poczuć się lepiej.

 

Przykłady? Proszę, oto kilka najprostszych. Dobrze zbudowany koleś – bierze sterydy. Ładna dziewczyna się puszcza. A gość w nowym mercedesie? Ukradł. Albo dostał od ojca. A ojciec ukradł.

 

Ale te są najbardziej oczywiste. Istnieją też bardziej subtelne, i dzielą się na dwa typy:

 

  1. Kłamstwa, które wmawiasz sobie w relacjach z innymi

 

W relacjach z ludźmi istnieje coś takiego jak zasada gumki. Wyobraź sobie dwie osoby trzymające naciągnięta gumkę recepturkę. To stan równowagi. Wyobraź sobie, że troszkę zbliżasz się do partnera, przez co gumka się luzuje. Teraz on może zrobić mały krok w tył i znów ją napina.

 

Teoretycznie znów osiągnęliście równowagę. W praktyce jesteście bardziej na terenie partnera. Jak odnieść to do swojej rzeczywistości? To proste. Taka sytuacja jest wtedy, gdy na przykład chcesz, by partner poświęcał Ci więcej czasu, po czym kilka razy odpuszczasz mu fakt, że po raz kolejny spędzacie wieczór samotnie. Bo akurat dziś powód wyjścia był ważny. Bo nie może tego przełożyć. Potem robisz to znowu, a potem znowu, chociaż powody są coraz bardziej błahe.

 

I zanim się obejrzysz, on znajduje dla Ciebie czas tylko wtedy, gdy ogarnie inne sprawy, a Ty wmawiasz sobie przed lustrem, że przecież ograniczanie w związku jest złe.

 

Jasne, że jest złe. Ale wtedy to nie jest ograniczanie, tylko dostosowywanie swojego życia pod życie innej osoby.

 

To nie działa tylko w związku. To działa w każdej sytuacji, gdy zamiast postawić na swoim, odpuszczasz a potem sobie wmawiasz, że tego chcesz. Na przykład, gdy zostajesz po godzinach za darmo, bo szef znów Cię prosił. Gdy w głębi duszy wiesz, że niektórzy znajomi ściągają Cię na dno, ale nie walczysz z tym, więc automatycznie im pozwalasz.

 

I zawsze wtedy, gdy pozwalasz, żeby ktoś Ci mówił, w jaki sposób masz się zachowywać i co robić, bo to pasuje do jego wizji idealnego życia.

 

  1. Kłamstwa, które wmawiasz sobie, by poczuć się lepiej ze swoją sytuacją życiową

 

Tutaj wchodzi klasyczna już zasada konsekwencji Cialdiniego. W skrócie: zrobiłeś coś, więc teraz automatycznie będziesz szukał argumentów, które udowodnią, że to, co zrobiłeś, było dobre.

 

Takie kłamstwa mówisz sobie na przykład wtedy, gdy rezygnujesz z kierunku marzeń w Warszawie a później tłumaczysz znajomym, że w sumie ekonomia w Krakowie od zawsze Cię ciekawiła.

 

Nie. Nie ciekawiła, skoro chciałeś iść gdzieś indziej. Chcesz po prostu poczuć się ze sobą lepiej.

 

Okłamujesz się, gdy partner Cię zdradzi, a Ty decydujesz się z nim być ze strachu, że nie znajdziesz nikogo lepszego. Wtedy, gdy mówisz znajomym, że tak, on popełnił błąd, ale oprócz tego jest cudowny.

 

Nie jest. Zdradził cie. Po prostu boisz się samotności.

 

Albo gdy po raz kolejny razem z kumplem nie udaje wam się rzucić palenia, więc przy piwie rozmawiacie jak to trzeba mieć trochę przyjemności z życia. Nie. Możesz mieć inne przyjemności z życia. Po prostu nie chcesz przyznać, że przegrałeś z nałogiem.

 

Jesteśmy tylko ludźmi. Popełniamy błędy. I z całą pewnością będziesz je popełniać przynajmniej do momentu, w którym staniesz przed lustrem i powiesz bez ogródek: Zjebałem. Robię to nie tak, jak trzeba.

 

Zawsze możesz też spędzić kolejne kilka lat zaprzeczając, że jest źle.

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)

  • Klaudia

    Pierwszy tekst jaki przeczytałam. Fajnie jest znajdywać gdzieś potwierdzenie ubzdurantch w swojej głowie rzeczy.