Okazje są bezużyteczne, jeśli boisz się z nich korzystać

Kojarzycie pewnie Waszego znajomego, który nawet robiąc zakupy w Kauflandzie co drugie zdanie zaczyna od ‚Jezu, ale bym ją… ‚, i wszędzie wypatruje tych bardziej lub mniej atrakcyjnych białogłowych.

 

Większość takich facetów w życiu nie podeszło do dziewczyny zagadać o profil na fejsie (numery to już przeżytek). Większość z nich poci się z nerwów nawet gdy mają napisać ‚Co tam?’  przez Messenger czy Instagram. Wielu z nich nie robi tego w ogóle.

 

Możecie znać też kogoś, kto od lat mówi o przejściu na swoje czy freelancingu, a dalej siedzi na tym samym stanowisku w tej samej korporacji. Gdy mówisz, żeby spróbował łapać zlecenia po godzinach, odpowiada, że nie ma czasu, a gdy tłumaczysz, że może odłożyć pieniądze i zaryzykować start własnej działalności mówi, że przecież to może się nie udać. 

 

Każdy z nas ma coś takiego, co nazywa się skłonnością do ryzyka. Nie trzeba znać ekonomicznych ani psychologicznych teorii, żeby dojść do wniosku, że jedni radzą sobie z tym lepiej, a inni fatalnie.

 

I jeśli należysz do tych drugich, to pasuje zacząć pracować nad zmianą nastawienia.

 

Nie chodzi mi tu wcale o to, żeby każdy latał w wingsuicie, bo wiem, że dla mnie taka zabawa bedzie warta ryzyka, ale to nie znaczy, że dla innych też musi byc.

 

Chodzi mi o ryzyko, które może sprawić, że Twoje życie wchodzi na wyższy poziom, jak choćby zmiana pracy na lepszą. Ja wiem, że rynek jest trudny, i czasem ciężko znaleźć coś o atrakcyjniejszych warunkach. Wiem, że pójście do nowego środowiska, gdzie nikogo nie znasz, może być stresujące. Ale jeśli czujesz się przytoczony w obecnej pracy i ta sytuacja nie zmienia się od długiego czasu, to mogę się mylic, ale wydaje mi sie, że jak będziesz czekać dalej, to wciąż nic się nie zmieni.

 

Ale ludzie nie lubią zmian. Ludzie wolą siedzieć w niewygodnej dziurze, niż próbować z niej wyskoczyć bojąc sie, że nabiją sobie kilka siniakow. Dlatego nie odchodzą ze związków, w których się męczą, bo istnieje szansa na to, że nikogo już nie znajdą. Nie zagadują do osób, które uznają za atrakcyjne. Nie otwierają własnej firmy, choć ciągle o tym marzą. 


W teorii te wszystkie czynności są proste. W teorii każdy jest w stanie mówić z pewnością siebie, że gdyby był w trudnej sytuacji, to na pewno zrobiłby to, co zrobić należy. Ale już w praktyce bywa już różnie, bo jak to napisała kiedyś Szymborska – „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. A to od praktyki, a nie teorii, zależy czy wyniesiemy swoje życie na wyższy poziom.

 

Wiesz czemu ryzykowanie jest istotne? Bo tak naprawdę nieważne, ile kursów zawodowych zrobisz, i na ile szkoleń pójdziesz. Nie liczy się liczba książek, które przeczytasz. Liczba obejrzanych filmików motywacyjnych. Atrakcyjny wygląd. Oszczedności, które chciałeś zainwestować. Jeśli nie będziesz umiał podejmować ryzyka, nie wykorzystasz żadnego z tych atutów.

A wtedy będą warte tyle, co nic.

 

Skłonność do ryzyka to trzecia z umiejętności, które pomagaja mi żyć w dokładnie taki sposób, jaki mi się podoba. Jeśli chcesz poczytac o dwóch poprzednich, kliknij TU lub TU.

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)