W ogóle nie jem, w ogóle nie chudnę, czyli słodzone napoje

„Śmieciowe jedzenie najlepiej przepić śmieciowym piciem” jest jedną z najważniejszych maksym życia w wielkim mieście i podpisuje się pod nim obiema rękoma. Metaforycznie, bo lewą nie umiem. Ale jest kiepsko, jeśli takie picie uznajemy jako jedyny rodzaj nawodnienia, a myśl o mineralnej czy zwykłej kranówce przyprawia nas o dreszcze. Bo przecież jak to pić, jak to nie smakuje, a skoro nie smakuje, to znaczy, że smakuje źle.

Moda na fitness trwa, ale wciąż wielu ludzi, walcząc o wytrzymanie tygodnia bez cheat meala, wychodzi z założenia, że jeśli nikt nie widział tej puszki pepsi, to się nie liczy – to tylko napój. No właśnie nie. Picie syfu nie zastąpi picia wody i „niech pan nawet nie liczy, ze to pana nawodni”, cytując lekarza mojego znajomego.

Chemia to jedno – sam pije Oshee Zero na potęgę – ale ważniejszy jest problem, którego większość ludzi zrzucających boczki nie rozumie – jeśli ograniczysz śmieciowe jedzenie i zaczniesz jako tak ogarniać dietę, a zostawisz wszystkie słodkie napoje, to ilość cukru, jaka będzie zostawać w Twoim brzuszku wciąż będzie zbyt duża. Nie stracisz kilogramów, zyskasz frustracje.

I mówię tu nie tylko coli i pochodnych – ale też wszystkie kupne soki. Tak, te 100% też. Tak, te gdzie jest napisane, że są bez dodatku cukru, też. Bo te mają naturalne, zdrowe cukry – ale to wciąż cukry, które idą Ci do brzuszka.

Dlatego jeśli dopiero zaczynasz robić formę na lato – pierwsze kilogramy stracisz najłatwiej zmieniając to, co pijesz, a nie to, co jesz. Rozcieńczanie colą Jacka Danielsa jest ok (nie oceniaj – wiem, że też wolisz whisky z dodatkami), ale jeśli przepijasz nią każdy posiłek, to już wiesz, przez co nie wyglądałeś w lecie tak dobrze, jak myślałeś, że będziesz.

A że ciężko żyć bez takich pyszności? No cóż, nikt Ci przecież nie każe. Zawsze możesz zostać grubaskiem.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)