Nieśmiałość drogą do porażki

Dorastanie jako nieśmiały dzieciak na wsi nie należy do najłatwiejszych.

 

Pamiętam jak wszyscy na WFie mieli halówki, bo nie były tak staromodne, jak zwykłe trampy. Wtedy, przynajmniej u mnie, mało kto słyszał o Conversach, więc czarne trampki z białym noskiem były raczej passé.

 

Mieli wszyscy, miałem i ja. Byle się nie wyróżniać, byle się nie śmiali. Wystarczyło ,że przez całą podstawówkę trafiłem do bramki raz. Więcej powodów do śmiechu nie potrzebowali.

 

Pamiętam, jak kiedyś w szatni zobaczyłem kolegę, który nie zdejmuje swoich halówek przed ubraniem spodni – po prostu wsuwa nogawki przez buty i wychodzi. Widocznie już wtedy byłem fanem efektywności i oszczędzania czasu, bo jak zobaczyłem, tak chciałem naśladować.

 

Szkoda, że miałem ciaśniejsze spodnie.

 

Lewy but jakoś przeszedł. Prawy zablokował się na pięcie. Siłowałem się, ciągnąłem, zerwałem kilka szwów – nie poszło. Więc zrobiłem to, co zrobiłby każdy dziesięciolatek z dużą dozą nieśmiałości i przewrażliwieniem na opinię innych. Spanikowałem.

 

Podobno gdy jesteś w emocjach kortyzol blokuje przejścia między komórkami mózgowymi i przestajesz myśleć logicznie. Tak było i ze mną. Zamiast wpaść na to, że mogę zdjąć buta, poszedłem do domu z twarzą płonącą ze wstydu i nogawką zablokowaną w połowie prawej halówki z nadzieją, że nie widać.

 

Było widać.

 

Było widać na korytarzu i było widać gdy przechodziłem obok boiska, gdzie pół szkoły czekało na autobusy do sąsiednich wsi.

 

Było też widać gdy szedłem półtora kilometra do domu.

 

Wtedy nie zdawałem sobie sprawy ile problemów życiowych (takich wiecie, życiowych na skale dziecka) można rozwiązać zwalczając nieśmiałość. Ile zachowań, które zamkniętemu w sobie człowiekowi wydają się trudniejsze od rzucenia się z mostu, jest prostych i naturalnych, gdy tylko popracujesz nad obyciem z ludźmi.

 

Ostatnio napotkałem komiks mówiący o tym, że “nie da się po prostu przestać być nieśmiałym.” No OK. Tak po prostu to rzeczywiście się nie da. Ale coraz częściej ludzie używają tego zdania jako wymówki przed poprawieniem swojego życia. Podoba mi się koleżanka na roku, ale do niej nie zagadam. Mam ochotę zrobić X, ale się wstydzę.

 

Kurde. No bez przesady. Ja rozumiem, że niektóre cechy mamy wrodzone, ale jeśli jakaś część charakteru ogranicza Cię w życiu, to warto chociaż podjąć próbę zmiany tej części. Da się przestać być nieśmiałym. Da się wyćwiczyć silną wolę i przestać podjadać czy palić. Da się zostać duszą towarzystwa na imprezach i zapomnieć, co to znaczy podpieranie ścian. Trzeba tylko wziąć się w garść i pracować.

 

I zauważ, że napisałem “pracować”, a nie “chcieć” czy “postarać się”.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)