Wszystko co musisz wiedzieć o budowaniu silnej woli.

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie rzucają się w oczy na studiach, jest podział ludzi na imprezach na dwie kategorię – do pierwszej należą osoby, które wrócą do domu o 7 rano, a o 8 wstaną i nie tylko pójdą na wykład, ale jeszcze coś z niego wyniosą. Przedstawiciele drugiej grupy za to obudzą się koło 16, nawet nie ustawiając budzika, bo po godzinie snu starcza im energii co najwyżej na skoczenie do toalety. Teoretycznie, takie osoby mogłyby pozostać w tych łóżkach i załamywać się nad swoim absolutnym brakiem silnej woli. Teoretycznie, bo w praktyce sprawa wygląda dużo lepiej.

 

W praktyce, na całe szczęście, istnieje coś takiego jak neuroplastyczność. O co z tym chodzi? W wielkim skrócie: Do niedawna wszyscy ludzie na świecie, a przynajmniej Ci, którzy się nad tym zastanawiali, byli przekonani, że mózg jest plastyczny (czyli, że można w nim zmienić wiele rzeczy, na przykład niektóre cechy charakteru) jedynie w dzieciństwie. Naturalnie, byli w błędzie. Ich błąd wykazało jakieś 70 lat temu kilka badań, które pokazały coś zupełnie przeciwnego – okazało się, że mózg może zmieniać się praktycznie przez całe życie. Że możemy wpływać na nasze nawyki, zachowania i cechy, których nie lubimy, i je zmieniać, a mózg się do tego dostosuje, aż staną się dla nas naturalne – albo, potocznie mówiąc, „wejdą w krew”.

 

Oczywiście cała frajda w psychologii polega na przekładaniu badań na życie codzienne – czyli w jaki sposób 21-letni Marcin, który zerwał z pierwszą dziewczyną, będący na drugim roku studiów i pijący trzecie piwo podczas czytania tego tekstu, może odnieść te wnioski do swojego życia.

 

A może. Każdy z nas może. Chociażby uświadamiając sobie, że silną wolę rzeczywiście można traktować jako mięsień – im więcej ćwiczysz, tym lepiej Ci to idzie. Uświadamiając sobie, że mózg będzie dostosowywał się do tego, co robisz ze swoim życiem. Chcesz ćwiczyć na siłowni? Chyba wszyscy wiemy, jak wygląda ten proces – przez pierwszy miesiąc masz zajawkę i jest super, ale potem zajawka się kończy, i w większości przypadków, uprawianie sportu też.

 

Ale gwarantuje, że jeśli wytrzymasz półtora roku w regularnych ćwiczeniach, to nie będziesz potrzebował ani grama motywacji, nawet jeśli będziesz wykończony, a chmury za oknem ułożą się w napis „Drugi sezon Stranger Things już jest”. Dlaczego? Bo wejdzie Ci to w nawyk. Bo mózg się dostosuje, i uzna to za tyle naturalne, że będziesz się czuł niekomfortowo, jeśli zrobisz sobie zbyt długą przerwę.

 

O ile bardzo podoba mi się myślenie o silnej woli jako o mięśniu, o tyle wydaje mi się, że ludzie pomijają jeden z ważniejszych aspektów tego toku myślenia: Mięsień, żeby rósł, potrzebuje najpierw dostać bodziec, a potem mieć czas, żeby się zregenerować. Dlatego na siłownie chodzi się zazwyczaj co drugi dzień – bo jakbyś chodził codziennie, to bardzo szybko się wypalisz, i jedyne, co urośnie to Twoja frustracja.

 

Dlatego jeśli do tej pory byłeś wzorowym przykładem lenia, i z miejsca zaczniesz wstawać o 6, biegać, medytować, trzymać dietę, ćwiczyć, nie pić, nie palić, chodzić na kurs mandaryńskiego i uczyć się grania na Forexie, to wysiądziesz po kilku dniach. A większość ludzi dokładnie tak robi – bo jak już coś zmieniać, to od razu całe życie i od razu o 180 stopni. No błagam.

 

Ludziom nigdy nie udaje się na stałe wzmocnić swojej woli, bo gdy przechodzą na dietę, a po 5 dniach zamówią pizzę, to z miejsca rzucają wszystkie postanowienia i wskakują na zjeżdżalnie składającą się ze starych nawyków, mnóstwa fast foodów, użalania się nad sobą i obietnic, że za rok się uda. Nie. Jeśli po 5 dniach zamówiłeś pizzę, to znaczy to ni mniej, nie więcej, tylko że Twoja silna wola wystarczyła Ci na 5 dni, po czym potrzebowałeś regeneracji. Więc zamiast się poddawać, obudź się rano, i znów jedz zdrowo. Tym razem 7 dni.

 

Po drugie, ucz się zmieniać w swoim życiu jedną rzecz na raz. Bo jeśli nauczysz się wytrwałości na tej jednej rzeczy, łatwiej będzie Ci ogarnąć drugą. A potem kolejną. I następną. To, że masz problem z rzuceniem palenia nie musi wcale oznaczać, że jesteś skazany na niezdrowy tryb życia; wciąż możesz zdrowo jeść. Tak samo jak może nie jesteś stanie zmusić się do regularnego oszczędzania, ale możesz wprowadzić nawyk czytania po 30 minut dziennie, i budować wolę na tym.

 

Jedną z najtrudniejszych umiejętności w życiu jest nauczenie się kontrolowania impulsów, które nami kierują. Pamiętanie o swoich celach, gdy mózg domaga się dopaminy i uruchomienia ośrodka nagrody – czy to przez zjedzenie czekolady, czy zamulanie na fejsie.

 

I wiesz co? Tak naprawdę nigdy w pełni nad tym nie zapanujesz, bo musiałbyś być człowiekiem pokroju Buddy. Ale nawet jeśli będziesz kontrolował te impulsy w części, to wciąż zdołasz zrobić ze swoim życiem więcej niż 95% ludzi.

 

Bo dobrego życia nie wybierasz raz. To nie działa tak, że podejmiesz wielką decyzję, i nagle wszystko już będzie w porządku. Dobre życie musisz wybierać tysiące razy w kółko, aż dojdziesz tam, gdzie chcesz być. O ile tam dojdziesz.

 

 

Silna wola czy też wytrwałość – 4 umiejętność, która jest na tyle istotna, że chciałem o niej dla Was napisać. Chcecie wiedzieć, jakie były poprzednie?

Skłonność do ryzyka – tutaj

Przyjmowanie odpowiedzialności – tutaj

Wiara w siebie – tutaj

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)