Nie liczy się przepraszanie, tylko wyciąganie wniosków

Miałem znajomego, który był mistrzem w wychodzeniu z kłótni w związku.

 

 

Na przykład, jego dziewczyna była wkurwiona, bo miał wyjść na jedno piwo z kumplami, a wrócił o 5. Rano zaczynała mu robić awanturę, a on tylko na nią popatrzył, i z oczami słodkiego pieska rzucał coś w stylu „Maleńka, no weź… szkoda nerwów” i się uśmiechał. Wiecie, ten słodkawy uśmiech, któremu nie sposób nie wybaczyć. Każdy facet mógłby mu pozazdrościć tej umiejętności.

 

 

Naprawdę ich lubiłem. Rozstali się cztery lata temu.

 

 

Popełniali ten sam błąd, który możesz zauważyć u wielu swoich znajomych. Pewnie nawet sama popełniałaś go wiele razy. Błąd, o którym możesz przeczytać w tytule.

 

 

Jesteśmy pokoleniem, które nie wie, co to znaczy być offline. Niesie to wiele minusów, a jednym z nich jest fakt, że jeśli nieustannie patrzysz w ekran telefonu, brakuje Ci czasu na refleksję. Nie zwracamy na to uwagi, ale większość ciekawych myśli wpada do głowy nie podczas wiekopomnych momentów zmieniających życie, a przy zwykłych, codziennych czynnościach, jak jazda autobusem czy branie prysznica.

 

 

To już nie jest życia z dnia na dzień. To życie z chwili na chwilę.

 

 

A życie z chwili na chwilę charakteryzuje się tym, że jeśli zrobisz coś źle, a konsekwencje tego czynu miną, to przestajesz o tym myśleć. Nie bierzesz pod uwagę, że może błąd wystąpił z winy nie okoliczności losu, a Twojej.

 

 

Pierwszy rodzaj takich błędów popełnia się wchodząc w związki. Jasne, że możesz trafić na kutasa, którego celem jest to, co masz między nogami. Ba, pewnie w swoim życiu trafisz na wielu takich. Ale jeśli sytuacja powtarza się zbyt często, to wina za to, że znów czujesz się smutna i opuszczona, najpewniej nie leży w nich, a w Tobie.

 

 

Bo nie zwracasz uwagi na cechy charakteru, które wyróżniają takich ludzi.

 

 

Bo wmawiasz sobie, że ten jest inny, chociaż zdrowy rozsądek i koleżanki mówią Ci coś innego.

 

 

Bo odpychasz wartościowych facetów, ponieważ nie mają oni dobrej bajery, przez co nie imponują Ci pewnością siebie na pierwszym spotkaniu.

 

 

Trochę inaczej ma się sytuacja, gdy jesteś w stałym związku. Wtedy musisz pogodzić się z faktem, że w każdym człowieku są cechy, które da się zmienić, i takie, których nie ruszysz, choćbyś rzucała talerzami i groziła rozstaniami.

 

 

Dlatego faceta da się zmienić. Ale nie wtedy, kiedy Ty tego chcesz. Faceta da się zmienić tylko w sytuacji, gdy on sam, może i za Twoją pomocą, uzna, że jego zachowanie źle wpływa na Waszą relację.

 

 

A w momencie, gdy on robi coś źle, przez co Ty płaczesz, on przeprasza, a potem robi to znowu, to musisz przejmować odpowiedzialność. Bo wtedy to Ty musisz podnieść swoją dumę z podłogi i wyjść, nigdy nie wracając.

 

 

I ja wiem, że to jest trudne, ale im dłużej będziesz zwlekać, tym trudniejsze to będzie.

 

 

A najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy widzisz, co robi źle, i wiesz, że to się nie zmieni, a nic z tym nie robisz. Wtedy albo wpadasz w pułapkę oszukiwania samej siebie, że wszystko jest w porządku, albo z dnia na dzień niszczysz fragment swojej samooceny, robiąc z siebie małą dziewczynkę, która boi się zmian w życiu.

 

 

Bo tak naprawdę nie liczy się nawet wyciąganie wniosków. Liczy się to, czy coś zrobisz z tymi wnioskami.

 

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)