Jeśli nie wytrzymałeś ze swoimi postanowieniami noworocznymi, przeczytaj to

1 stycznia to najprawdopodobniej najgorsza data z całego roku, żeby postanawiać sobie poprawę życia. Głównie dlatego, że zazwyczaj znajdujesz się wtedy w jednej z trzech sytuacji:

 

1. Leczysz kaca, więc leżysz i odpoczywasz.

2. Nie masz kaca, bo się pilnowałeś, ale i tak jesteś niewyspany, i nie masz siły na nic poza leżeniem.

3. Spędziłeś sylwestra na spokojnie, bo jesteś dojrzałym pracującym członkiem społeczeństwa, ale od drugiego musisz iść do pracy, więc jednak fajnie to bonusowe wolne wykorzystać na leżenie.

 

Bardzo często wygląda to tak, że postanawiasz od Nowego Roku nie palić czy się odchudzać, ale jak już przychodzi 1 stycznia, okazuje się, że dziś jeszcze nie masz siły – choćby z powodów wymienionych powyżej – i decydujesz się przenieść to na jutro.

 

I to jest właśnie największy problem postanowień noworocznych. Z jednej strony wszyscy chcemy wykorzystać psychologiczną magię „świeżego startu”, którym jest zmiana ostatniej cyferki w kalendarzu, i to jest OK, i to rzeczywiście pomaga. Ale jeśli należysz do osób, dla których taka zmiana cyferki jest jedyną motywacją, by coś zmienić, a potem popuszczasz sobie już pierwszego dnia, to sorry, ale nie dziw się, że po tygodniu wysiadasz.

 

Jeśli czujesz potrzebę zaczynania czegoś od nowego miesiąca, czy od poniedziałku, bo środa czy piątek to kiepskie dni żeby zmienić swoje życie, to to nie jest złe.

 

Ale w takim razie nie zaczynaj od pierwszego stycznia. Zacznij od 15 stycznia. Czy nawet 1 lutego. A wcześniej wbij sobie do głowy, że bez odpowiedniego przygotowania i planu na 90% Ci się nie uda.

 

Dlatego jeśli chcesz się odchudzić – najpierw o tym trochę poczytaj, a potem poczytaj jeszcze więcej, bo niektóre źródła piszą naprawdę absurdalne rzeczy. Zapłać dietetykowi, napisz do kumpla, który dużo trenuje, zaplanuj, co zmienisz w jadłospisie. Dwa dni wcześniej zjedz albo wyrzuć wszystkie niezdrowe rzeczy z mieszkania. Dzień wcześniej idź na ogromne, zdrowe zakupy.

 

Planowanie takich rzeczy jest kluczowe. Wierz mi, że jest dużo łatwiej zacząć, jeśli budzisz się rano, wyspany i wypoczęty, z rozpisanymi przepisami na 5 zdrowych śniadań, i lodówką pełną zdrowych rzeczy.

 

Po drugie, zacznij od małych kroków. Nie wszystko na raz. Albo się odchudzasz, albo rzucasz palenie. A jeśli się odchudzasz, to zaczynasz od wyrzucenia cukru z herbaty i kawy w pierwszym miesiącu, i wyrzucenia białego pieczywa w drugim, a nie wyliczania sobie dziennego zapotrzebowania kalorycznego od 1 dnia.

 

Po trzecie, jeśli zdarzy Ci się po tygodniu zjeść czekoladę, to trudno. Nie do końca rozumiem czemu niektórzy raz zjedzą coś niezdrowego, po czym od razu dają sobie spokój z dietą i wracają do starego trybu życia.

 

Jesteśmy tylko ludźmi, i o ile nie masz samodyscypliny na poziomie robota, to będziesz czasem olewać dietę, i zdarzy Ci się upić, i będzie Ci się zdarzało myśleć, że to wszystko jest bez sensu. Najważniejsze to traktować takie sytuacje jak potknięcia, a następnego dnia zaczynać od nowa, a nie rzucać wszystko.

 

W momencie gdy to piszę, jest 9 stycznia. Dlatego jeśli do tej pory udało Ci się zrezygnować z postanowień noworocznych, to musisz sobie zdać sprawę z kilku rzeczy:

 

Po pierwsze, albo masz duży, ale to naprawdę duży problem z samodyscypliną, albo źle planujesz zmiany w swoim życiu. Najczęściej jest to miks obu.

 

Po drugie, zawsze możesz zacząć od jutra. I jeśli po tygodniu polegniesz, to tak, wciąż możesz zacząć do jutra. I tak w kółko, aż do skutku.

 

I wierz mi, że jeśli tego nie zrobisz, to obudzisz się w listopadzie uświadamiając sobie, że w 2018 znowu Ci się nie udało.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.