Czy Twoje studiowanie ma sens?

Statystyczny Tomek studiuje automatykę i robotykę. Od połowy drugiego roku znajduje sobie staże i praktyki – na początku nawet darmowe – i nabiera doświadczenia. Jasne, nie zawsze pójdzie na wykład, szczególnie jeśli jest w piątki, ale uczy się i programuje dzień po dniu.

 

Statystyczny Marcin studiuje socjologie. Od połowy drugiego roku olał wszystkie zajęcia, na które nie musi chodzić. Dorabia sobie jako barman, i życie leci mu dzień po dniu.

 

Gdyby każdy z nas miał teraz odpowiedzieć na pytanie, który osiągnie w życiu sukces, albo studiowanie którego z nich ma sens to wszyscy postawilibyśmy na Tomka. I wszyscy byśmy się mylili.

 

I nie chodzi mi tutaj o to, że obaj mają takie same szanse na świetnie płatną pracę. Oczywiście, że w tym przypadku Tomek deklasuje kolegę. Chodzi mi o to, że jeśli zastanawiasz się, na co warto poświęcić 5 lat życia, podczas których pasowałoby wybrać ścieżkę kariery, to musisz wziąć pod uwagę trochę więcej czynników, niż to, że po studiach będziesz dużo zarabiać w stabilnej pracy.

 

Po pierwsze, jeśli nie podoba Ci się to, co studiujesz, to bardzo możliwe, że praca po studiach też nie będzie Ci się podobała. Wiadomo, że nie jest to zasadą – można nie lubisz kuć na pamięć objawów chorób, ale później czerpać satysfakcję z ratowania życia ludzi. Z tym, że jeśli nie lubisz uczyć się księgowości, to raczej nie ma sensu się oszukiwać – księgowania też nie polubisz. A żadna wypłata nie jest warta 40 lat odczuwania frustracji.

 

Po drugie – zastanów się jak dużo pieniędzy potrzebujesz, żeby być zadowolonym z życia. I nie ma tutaj odpowiedzi „nie potrzebuje do tego pieniędzy”, bo potrzebujesz jeść, spać i bawić się. Z tym, że dla jednego ta zabawa będzie oznaczała wieczór z książką i kakao (książka – 39,90zł, kakao – 8zł, mleko – 2,50zł) a dla drugiego kolacje w restauracji z gwiazdką Michelin (nie wiem ile, jeszcze nie byłem).

 

Dlatego jednemu wystarczy 3000 na rękę, drugi potrzebuje trzy razy tyle. I jeśli czujesz, że bez tych pięciu tysięcy będziesz niezadowolony, a średnia zarobków po Twoim kierunku to 2500 netto, to masz trzy możliwości: zmieniasz studia, szukasz dodatkowych opcji albo zmniejszasz wymagania.

 

Po trzecie, pomyśl czy masz jakieś alternatywne ścieżki poza studiami. Bo mając opcje robienia czegoś, co Ci się podoba i pozwala wyżyć, nie musisz nadawać studiom najwyższego priorytetu. Ale bez alternatyw, może rzeczywiście lepiej albo skupić się na uczelni, albo zacząć rozwijać w czymś, co będzie można w przyszłości spieniężyć, zostawiając studia jako plan B.

 

I nawet jeśli studia są Twoim planem B, i nie robisz nic poza niezbędnym minimum, to takie studiowanie wciąż ma sens. Oczywiście o ile rzeczywiście masz jakiś plan A, który realizujesz.

 

Ale w momencie, gdy Twoje studiowanie opiera się na tym, żeby zdać i nie zrobić nic ponad to, bo dzięki temu masz więcej czasu do zmarnowania, to poważnie zastanowiłbym się, czy jest powód dla którego warto to kontynuować.

 

Wiadomo – możesz prześlizgnąć się przez te pięć lat minimalnym wysiłkiem, jednocześnie imprezując w nocy i śpiąc w ciągu dnia. Ściągać na egzaminach, kupić pracę magisterską, i uważać, że po zdaniu jakoś to będzie. I teoretycznie będziesz mógł przedstawiać się jako Pan Magister, tak jak wszyscy Ci, którzy uczyli się, chodzili na staże i rozwijali.

 

Ale pamiętaj, że zarówno Lew Tołstoj, jak i autorka 50 Twarzy Greya teoretycznie mogą przedstawiać się jako pisarze.

 

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.