Czy da się osiągnąć równowagę w życiu, i po co to robić

Ostatnio pisałem o tym, że nauka skutecznej komunikacji jest jedną z tych rzeczy, którymi każdy powinien się interesować – bo zwyczajnie dotyczy ona nas wszystkich. Dziś będzie o tym, co jest według mnie równie istotne.

 

Dlaczego? Bo co jak co, ale naprawdę trudno jest poukładać sobie swój dzień, tydzień i miesiąc tak, żeby podsumowując rok po Wigilii móc stwierdzić, że może nie zdążyłeś spełnić wszystkich swoich marzeń, ale ruszyłeś do przodu w każdym aspekcie i 2017 był zdecydowanie lepszy, niż 2016.

 

Szczególnie jeśli weźmiesz pod uwagę, że z tysiąca źródeł, które znajdziesz w internecie, połowa powie Ci, że musisz wypracować swój work-life balance, a druga połowa, że masz pracować po 100 godzin tygodniowo, żeby w ogóle do czegoś dojść.

 

A którym z tych źródeł jest bliżej prawdy? Cóż, to zależy.

 

Usłyszałem kiedyś od jednego z lepszych polskich przedsiębiorców, że najważniejsze to po pierwsze ustalić, czego chcesz w życiu, a po drugie, jaką cenę jesteś gotów za to zapłacić.

 

A potem przygotować się na to, że nawet jeśli zapłacisz tę cenę, to wciąż może Ci się nie udać.

 

Najważniejszy wniosek, jaki z tego wynika, jest następujący: Jeśli marzy Ci się zostanie miliarderem, który ma Bugatti i prywatny samolot, to zapomnij o jakiejkolwiek równowadze. Jeśli pod względem sukcesów zawodowych marzy Ci się absolutny szczyt, to gwarantuje, że będziesz musiał poświęcić swoje zdrowie i wszelakie relacje z bliskimi, żeby mieć w ogóle szansę coś zrobić.

 

Mi, na całe szczęście, się coś takiego nie marzy. To nie znaczy, że zadowolę się pensją poniżej średniej. Wystarczająco będę miał wtedy, gdy nie będę musiał martwić się, za co przeżyć, będę mógł regularnie oszczędzać, jeździć na wakacje, żyć na ponadprzeciętnym poziomie i mieć czas na inne rzeczy, niż praca. No i skoki. Gdy będę miał pieniądze na dużo skoków. Ale to raczej oczywiste.

 

Mając taki lifestyle jako cel wiem, że jestem w stanie osiągnąć równowagę. A jeśli chcesz pracować nad równowagą w swoim życiu, to powinieneś interesować się i dokształcać w tych kilku rzeczach:

 

1. Książki o komunikacji z ludźmi. O tym było tydzień temu, więc nie będę się rozpisywał. Ale wierz mi, jeśli nie jesteś duszą towarzystwa z powołania, bardzo przydają się przy budowaniu relacji z innymi.

 

2.  Podstawy psychologii. Chodzi mi o to, żebyś nabrał wysokiej samoświadomości i rozumiał swoje emocje, co bezpośrednio przekłada się na lepszą jakość życia. Nawiązując do „Kropek” Wojtka Markowicza – powinieneś wiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie denerwujesz się na partnera o niepozmywane naczynia. Zawsze chodzi o coś głębszego, i fajnie, żebyś był w stanie dojść, co to jest, zamiast wchodzić w kolejną bezowocną kłótnie.

 

3. Zdrowe odżywianie. Twoje ciało to genialna maszyna, która jest w stanie znieść lata spania po 4 godziny na dobę, nadużywania alkoholu i diety opartej o McDonald, ale w końcu wysiądzie, choć mając dwadzieścia parę lat możesz tego nie odczuwać. A jak już siądzie raz, to może zacząć się sypać, i z ostatnich 15 lat życia połowę spędzisz siedząc w kolejkach do lekarzy. Nie warto.

 

4. Sport.  Jak wyżej. Nie chodzi o to, żeby być mistrzem świata. Chodzi o to, żebyś w tygodniu przeznaczył chociaż te 4 godziny, żeby celowo się spocić. Im dłużej nie zaczniesz tego robić, tym bardziej odczuwalne będą tego skutki. E-sport się nie liczy. Szachy też.

 

5. Czytanie. To mogą być książki na powyższe tematy, albo zwykłe fabularne powieści. Temat jest nieważny. Ważne, żeby zmusić Twój mózg do pracy, bo znów – jeśli będziesz żył te 90 lat, to fajnie jest być umysłowo sprawnym aż do ostatniego dnia. To się nie uda, jeśli Twój mózg będzie przyswajał jedynie bezmózgą papkę zmiksowaną ze śmiesznych filmików i scrollowania fejsa.

 

6. Finanse.  Jeśli nie nauczysz się jako tako panować nad wydatkami i planować budżet, to będziesz zostawał na koniec miesiąca z niczym, i to nieważne, czy zarabiasz 2 tysiące złotych, czy 8. Bo 8 tysięcy też można wydać w ciągu miesiąca bez większych problemów. Pamiętaj, że jest ważne, ile zarabiasz, ale równie ważne jest, ile Ci zostaje.

 

7. Angielski. Bez tego języka nie da się funkcjonować w dzisiejszym świecie i nie ma sensu, żebyś się zatrzymywał na poziomie B1, bo możesz zginąć na rynku pracy. Ucz się tak długo, aż będziesz mógł płynnie rozmawiać na większość tematów.

 

8. Projekt poboczny. Świetna sprawa, jeśli pracujesz na etacie i nie masz czasu albo pomysłu na własną firmę, albo jeśli zwyczajnie chcesz spędzać wolne chwile produktywnie. Jeśli dokładnie chcesz wiedzieć, o co chodzi – polecam artykuł Jacka Kłosińskiego. W skrócie, projekt poboczny to coś jak hobby, tyle że w przyszłości może Ci dać wymierne efekty albo korzyści. Przykładem mojego projektu pobocznego jest ten blog. Jeśli zamiast bloga pisałbym pamiętnik i trzymał go w szafie, to byłoby to już hobby, bo pamiętnikiem z szafy nie zbuduje społeczności, czy nie wytworze zasięgów, które mają wartość. Takim projektem może być naprawdę cokolwiek – byleby dawało Ci radość i jakieś potencjalne benefity. Fajne też jest to, że dzięki temu czas, który poświęciłbyś na zamulanie na fejsie, spędzisz robiąc coś konstruktywnego.

 

 

Ten artykuł jest częścią cyklu, w którym opisuje wszystkie umiejętności/postawy życiowe/podejścia do różnych spraw, które sprawiają, że żyje sobie tak, jak chce. Jeśli chcesz poczytać resztę artykułów, to tu masz listę:

 

Budowanie silnej woli – klik

Skłonność do ryzyka – klik

Przyjmowanie odpowiedzialności – klik

Wiara w siebie – klik

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)