Nie ma czegoś takiego, jak wymaganie od siebie zbyt wiele

W Amelii była scena, w której główna bohaterka wmawia mężczyźnie, że kobieta z naprzeciwka uważa go za atrakcyjnego. Następnie mówi to samo tej kobiecie. Oboje wcześniej byli wobec siebie obojętni, ale po jej sugestiach koniec końców oboje zaczynają zachowywać się, jakby się pociągali, i lądują razem.

 

Oglądałem ten film mając 6 czy 7 lat i strasznie się nudziłem, ale ta scena mnie zafascynowała. Chciałem wiedzieć, czy w prawdziwym świecie też da się w taki sposób wpływać na ludzi. I wiecie co? Okazuje się, że się da.

 

Ludzie są stworzeni tak, by spełniać wymagania, które ktoś wobec nich wytworzył, albo które sami stworzyli. Klasyczny przykład wygląda tak: Nauczyciel uważa Jasia za mądrzejszego od klasy, więc więcej od niego wymaga. Ten staje się mądrzejszy, bo musi się wysilać bardziej, niż jego koledzy. Albo inaczej – idziesz na randkę i boisz się, że chłopak uzna Cię za nudną. Przez to się stresujesz i mało mówisz, i on rzeczywiście Cię za taką bierze, chociaż na początku się mu podobałaś.

 

Przykładów mogą być dziesiątki, ale puenta jest jedna – istotne jest to, kim się otaczasz. I jako dziecko, i będąc dorosłym. Jako dziecko, bo wymagający rodzice, przy odrobinie umiejętności wychowawczych, mogą spowodować, że zrobisz dużo więcej, niż gdybyś był wychowany w domu, w którym nikogo nie obchodzi, jak idzie Ci w szkole. Jako dorosły, bo jeśli widzisz, że Twoi znajomi dbają o siebie i się rozwijają, zamiast badać, jak długo można leżeć na łóżku bez uszczerbku na zdrowiu, to sam zaczynasz nakładać na siebie więcej obowiązków.

 

Oczywiście przy wymaganiu od innych, jak przy wszystkim, potrzebny jest zdrowy rozsądek. Jeśli Twój chłopak motywuje Cię do rozwijania swoich pasji, jest fajnie. Jeśli mówi Ci, że masz schudnąć 10 kilo i i mieć figurę modelki 365 dni w roku, bo inaczej mu się nie podobasz – jest dupkiem.

 

Tak jak ważni są ludzie wokół Ciebie, tak jeszcze ważniejsze jest to, co siedzi w Twojej głowie. Zasada jest prosta – im więcej od siebie wymagasz, tym więcej zrobisz. Czy to znaczy, że masz zapieprzać na swój sukces 16 godzin dziennie? Nie, takie rzeczy zostawmy coachom i ich fanom. To znaczy, że masz czerpać z przyjemności życia jak najwięcej, jednocześnie zdając sobie sprawę, że jeśli chcesz kiedyś pojechać na miesiąc miodowy na Malediwach, to celowanie w pracę dającą trzy tysiące na rękę raczej do tego nie doprowadzi.

 

Dlatego staram się żyć według idei, że nie ma czegoś takiego, jak wymaganie od siebie zbyt wiele. I chociaż to nieraz powoduje, że chodzę sfrustrowany, albo że często jestem z siebie niezadowolony, to i tak widzę w tym więcej plusów, niż minusów. Jeśli celujesz w bycie świetnym w jakiejś dziedzinie i Ci się nie uda, to wciąż będziesz lepszy, niż kiedyś. A jeśli celujesz w bycie niezłym i polegniesz, to niewiele będziesz się różnił od tych, którzy w ogóle nie próbowali.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)