Chcesz coś osiągnąć? Bierz winę za wszystko

Życie nie jest grą komputerową, w której jeśli spełnisz 132 razy warunek X, dostajesz nagrodę Y.

 

Wręcz przeciwnie. Bardzo często jest tak, że dajesz z siebie wszystko, po czym i tak przegrywasz. Bo zachorowałeś na coś ciężkiego. Bo brakło nutki szczęścia. Bo inni byli lepsi. Bo rynek nie potrzebuje Twojego produktu. Bo ona chce kogoś innego.

 

Życie nie jest też bajką, w której wszystko dobrze się kończy. Podnosi mi się ciśnienie, gdy widzę obrazki, które w tle mają majestatyczne góry, a na pierwszym planie napis w stylu: Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie koniec. 

 

Może na końcu rzeczywiście będzie dobrze. Może będzie dokładnie tak jak teraz.

 

A może będzie jeszcze gorzej.

 

Im szybciej pozbędziesz się takich złudzeń, tym szybciej będziesz mógł wykonać dwa kroki, które mogą zadecydować o jakości Twojego życia w przyszłości.

 

Pierwszy to uświadomienie sobie, że nie ma żadnego magicznego planu czy przeznaczenia, które zadba o Twoją ścieżkę życiową. Jeśli będziesz czekał, aż życie samo się polepszy, to sorry, ale jeszcze trochę poczekasz.

 

Drugi to zmiana nastawienia na takie, w którym bierzesz odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się w Twoim życu.

 

A odpowiedzialność wyrabiasz w sobie najszybciej, gdy stajesz przed lustrem i wbijasz sobie do głowy, że ponosisz winę za wszystko, co jest inaczej, niż byś chciał.

 

Jeśli jesteś gruby, to Twoja wina. Nie genów.

Jeśli za mało zarabiasz, to Twoja wina.

Jeśli jesteś nieszczęśliwy w związku, to Twoja wina.

Jeśli jesteś wiecznie niezadowolony, to też jest Twoja wina.

 

I jasne, że zdarzają się sytuacje poza naszą kontrolą. Nikomu nie wmawiam, że ma wpływ na wszystko, co go otacza, bo czasem tego wpływu zwyczajnie nie ma. Ale dzięki takiemu nastawieniu uczysz się przyjmowania odpowiedzialności – a wtedy przestajesz siedzieć i narzekać na swoje życie, i zajmujesz się tym, co zmienić możesz.

 

Bo nie zmienisz tego, że szef nie chce słyszeć o podwyżce, partner ma Cie gdzieś, czy że masz niedoczynność tarczycy. Ale możesz znaleźć inną pracę, odejść ze złego związku, czy zacząć zdrowo jeść.

 

Zawsze jest coś, na co możesz wpłynąć. Co możesz zmienić. Fakt, może się okazać, że próbowałeś to zmienić, i się nie udało. Ale lepiej jest cierpieć dlatego, że poległeś, niż spędzać codzienność w strachu przed zmianą.

 

Tekst jest częścią cyklu o umiejętnościach emocjonalnych/życiowych/nazwa dowolna, które pomagaja mi żyć dokładnie tak, jak chcę. Wszystko, co tu piszę, opiera się na dziesiątkach książek psychologicznych (psychologicznych, nie coachingowych), które przeczytałem, oraz na moim doświadczeniu.

Dziś było o odpowiedzialności. Ostatnio o wierze w siebie. Trzecia część już niedługo.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)