Chaos muchy to codzienność pająka

“Słuchaj, postójmy tu jeszcze chwilę. To jest marzenie, które chciałam spełnić od 10 lat i chce się nacieszyć tą chwilą.” – powiedziała, stojąc w koszu dźwigowym wiszącym 90 metrów nad ziemią. Do nóg przypięta lina, w klatce piersiowej ucisk, w głowie stres. I ten cichy głos, mówiący: “Nie musisz tego robić. Wróćmy do domu, schowajmy się pod kołdrę, odpalmy serial i nigdy stamtąd nie wychodźmy.”

 

Gdy skoczyła parę sekund później strach zmienił się w euforię, i zanim mózg skończył przetrawiać co się właśnie stało, leżała już na dole, zachłyśnięta życiem.

 

W sumie fajnie, nie? To była Kasia. A teraz Marek – trzy lata studiów, dwa nieudane związki, jeden mag na 80 poziomie, zero prób zrobienia czegoś fajnego ze swoim życiem.

 

Przychodzi, skacze, odpala fajkę, myśli.. I okazuje się, że wszystko wciąż jest raczej średnie. Bo za krótko, bo za drogie. Bo niefajnie jest wisieć głową w dół. Bo to miał być moment, od którego weźmie się za siebie – zapisze na siłownie, rzuci fajki – ale jakoś dalej mu się nie chce.

 

Gusta to jedno. Nie każdemu musi się podobać to samo i całe szczęście, bo byłoby nudno.

 

Podejście do życia to coś całkiem innego. Nieważne czy idziesz do kina czy lecisz do Tajlandii – zawsze znajdziesz jedną rzecz, która da Ci powód do narzekania, i drugą, dzięki której będziesz mógł cieszyć się jak dziecko, i w ciągu ułamków sekund wybierzesz, na której skupić się bardziej. Więc jeśli chcesz przejść przez życie zmieniając się z cynicznego młodzieńca w zgorzkniałego starca to nawet wygranie na loterii trzech milionów razem z numerem telefonu do modelek Victoria’s Secret tego nie zmieni.

 

Według badań nieważne, czy wygrasz na tej loterii, czy stracisz nogi w wypadku – za pół roku i tak będziesz tak samo zadowolony z życia, jak teraz. To, jak duże będzie to zadowolenie, zależy już od Ciebie. Ja na przykład mogę narzekać, że odkąd mogę skakać ile chcę, nie ma już w tym magii, albo codziennie wstając tuptać nóżkami w miejscu z ekscytacji.

 

I owszem, dużo łatwiej cieszyć się z życia jadąc nowym Bugatti po ulicach Monako, niż jedzeniem zajebistych truskawek od Pani Krysi za rogiem, ale jeśli całe życie mam czekać na zadowolenie aż kupię Bugatti,  to dzięki, wolę truskawki.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)