Nie bój się wyznaczać granic

W odmętach internetu można przeczytać, że jeśli pomożesz komuś w kiepskiej sytuacji, to będzie o Tobie pamiętał, gdy znów nadejdą gorsze czasy. Jeśli jesteś dobrą i uczynną osobą, to oczywiście się z tym nie zgadzasz – bo przecież gdy ktoś Ci pomaga, to albo się odwdzięczasz, albo przynajmniej przez jakiś czas nie prosisz o nic więcej. To jest super, i wszyscy Cię za to lubimy. Tylko jeśli taki jesteś, to najpewniej istnieje też druga strona monety – masz problemy z odmawianiem. Czyli albo nie dopuszczasz do siebie tego, że czasem któryś znajomy delikatnie Cię wykorzystuje, albo to widzisz, ale nic z tym nie robisz, żeby nie wyjść na dupka.

 

Teraz mówimy na to „jestem zbyt dobry dla ludzi” ale to tylko ładne określenie dla braku jednej z podstawowych umiejętności, o których opowiadali nam nauczyciele w podstawówce – asertywności. Oczywiście to, że opowiadali, nie znaczy, że nauczyli, więc teraz albo czyta się internetowe sentencje z pierwszego akapitu, albo przypomina mądrości życiowe wujka na imieninach, brzmiące „ja to mam miękkie serce, więc dupę muszę mieć twardą”.

 

Szkoda, bo w większości sytuacji wyznaczenie przysłowiowej granicy może nieść same pozytywy. Przede wszystkim dlatego, że ludzie nie są gburowaci, a ich misją życiową wcale nie jest korzystanie z dobroci innych tak, by zyskać jak najwięcej. Mogą za to być zapominalscy, wygodni, albo nie ogarnięci, i generalnie możesz podzielić ich na trzy typy:

 

Pierwszy, czyli ktoś, kto może nadużywać Twojej dobroci nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zdziwiłbyś się, jak w zabieganiu życiowym ludzie potrafią zapomnieć, że to Ty płaciłeś za pizze ostatnie trzy razy. 90% sytuacji, w których upomnisz się o swoje, nie kończy się krwawą jatką, a zwykłym „Jezu, rzeczywiście, już to nadrabiam.”

 

Drugi, czyli Ci, którzy może i wiedzą, że robią źle, ale w głowie mają zamysł odwdzięczenia się w najbliższym czasie. W najbliższym czasie, a nie dziś, bo może akurat musieli zapłacić OC czy alimenty i biedują – to pokrywa kolejne 9% przypadków. Nie wiem jak z dziewczynami, ale facet, o ile nie jest Twoim najlepszym kumplem, nie przyzna Ci się do pustki na koncie, choćby miało od tego zależeć jego życie. Więc jeśli ufasz i wiesz, że wcześniej nie było takiej sytuacji, to przeczekaj. Wszystko powinno się samo rozwiązać.

 

Zostaje nam ostatni 1 procent, zawierający kwintesencje tego, co zwiemy cebulactwem. Ludzie mający trzy przekonania w życiu, z czego jedno jest dobre, drugie zależne od kontekstu, a trzecie chujowe. Czyli:

 

-Oszczędzanie jest dobre

-Za darmo jest dobrze

-Lepiej żeby stracił on, niż ja

 

Tacy będą Cię jechać na kasę, czas i energię bez skrupułów, a jeśli spróbujesz o tym pogadać, mogą próbować wzbudzić w Tobie wyrzuty sumienia. Tu nie ma rady. Po prostu musisz powiedzieć stanowcze „nie” i oczekiwać poprawy. A jeśli to nic nie da? To zastanów się, czy chcesz mieć takich ludzi w swoim życiu.

 

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.