3 kroki do zbudowania wiary w siebie – umiejętności emocjonalne #1

Jeśli to czytasz to zakładam, że należysz do osób, które chciałyby zrobić ze swoim życiem coś więcej, niż egzystować z dnia na dzień, kursując pomiędzy smutną pracą a zamulaniem przed ekranem.

Zakładam, że chcesz mieć ciekawe zajęcie, za które Ci zapłacą, zajebisty związek, wysportowane ciało, i życie, którego sam sobie będziesz zazdrościł.

Ja tak chcę. I wiesz co? Nauczyłem się kiedyś, że gdy próbujemy wyjść ze swoim życiem powyżej przeciętnej, trzeba złapać odpowiednie myślenie. A to myślenie łączy się z nawykami i umiejętnościami, które musisz mieć.

Najważniejszym z nich jest wiara w siebie. Najważniejszym, bo wielu osobom brak jej prawie całkiem. Na szczęście, jesteś w stanie ją sobie wyrobić, i możesz to zrobić w 3 krokach, o których pisze poniżej – tylko w oparciu o to, co wiem, i to, co przeżyłem przechodząc od małego, nieśmiałego grubaska do momentu, w którym jestem teraz.

 

  1. Zadbaj o słownictwo.

 

Ważne jest to, jak o sobie myślisz. Tak samo ważne jest to, jak o sobie mówisz. Dlatego jeśli będziesz źle o sobie myśleć, wpadniesz w błędne koło – bo nie da się uwierzyć w siebie jednocześnie mówiąc sobie, że jesteś do niczego.

Jeśli źle się czujesz ze swoim ciałem, mów, co chcesz poprawić, a nie jak beznadziejnie wyglądasz.

Jeśli popełniasz błąd, mów, czego się nauczyłeś, a nie, że nic Ci nie wychodzi.

W tym przypadku kłamstwo powtórzone 1000 razy rzeczywiście staje się prawdą. Jeśli wystarczająco często będziesz mówić o tym, jaki jesteś beznadziejny, w końcu sam uwierzysz, że to część Ciebie, i że nic nie da się z tym zrobić.

Dbaj o to, zeby wyrażać się o sobie dobrze. Żeby myśleć o sobie dobrze. W życiu nie ma zbyt wielu korzyści ze zbyt niskiej samooceny.

 

  1. Zadbaj o ludzi wokół Ciebie.

 

Większość rzeczy, które wymagają więcej czasu i wysiłku, nie da się w 100% zrobić samemu. Albo przynajmniej nie da się ich zrobić bez wsparcia. Nawet jeśli będziesz najbardziej zdeterminowanym człowiekiem w tej części globu, może się zdarzyć dzień, w którym stracisz siłę na realizowanie jakichkolwiek planów. Osoby, które są przy Tobie w takim dniu, mogą wpłynąć na to, czy się poddasz, czy będziesz walczył dalej.

Dlatego jeśli partner albo najbliźsi przyjaciele nieustannie krytykują Twoje plany albo mówią, żebyś dał sobie spokoj, to coś jest naprawdę nie tak.

A reszta? Reszta nie musi Cię rozumieć. Znajomi, poza tymi najbliższymi, nie muszą Cię nawet wspierać. Ale ważne jest, żeby rozumieli, że idziesz swoją drogą, bo tak zdecydowałeś, i żeby to szanowali. Wtedy spokojnie będziesz mógł iść naprzód.

 

  1. Zadbaj o to, co sobie obiecujesz. I spełniaj te obietnice

 

Wiara w siebie wynika z doświadczenia. Dlatego najłatwiej w siebie nie wierzyć, jeśli masz w głowie 70 przykładów, gdy coś sobie obiecałeś, a potem to olałeś. Idąc tym tokiem myślenia, najłatwiej nauczyć się wierzyć w siebie w odwrotnej sytuacji.

Dlatego zawsze dotrzymuj obietnic danych sobie, ale na Boga, zacznij od małych kroków. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu zdecydujesz się rzucić palenie i polegniesz po tygodniu, to wrócisz do punktu wyjścia. Najpierw buduj wiarę na małych rzeczach. Potem przejdź do trudniejszych.

Dlatego najpierw obiecaj sobie, że jutro zjesz 3 zdrowe posiłki, zamiast przechodzić od razu na ścisłą diete.

Najpierw zdecyduj, że dzisiaj przeczytasz 30 stron z Psychoanalizy Freuda, zamiast postanawiać czytać 1 książkę tygodniowo przez następny rok.

Wielkie plany są świetne, ale żeby wytrwać w wielkich planach, musisz nauczyć się wytrwać w tych małych. Bo dzięki temu rozpisujac ambitny plan na następny rok, będziesz wiedział, że jesteś w stanie to wykonać, i że nie poddasz się po pierwszym tygodniu.

Oczywiście z rozsądkiem. Jesli dzis idziesz na imprezę, to nie planuj wstania o 6, bo sie nie uda. Wymyśl coś innego. Na przykład wyznacz sobie limit picia i się go trzymaj. 

W momencie, gdy dotrzymasz takiej małej obietnicy, planujesz sobie następną. A potem jeszcze jedną. 

Aż w końcu będziesz wiedzieć, że teraz możesz obiecać sobie coś większego. Coś, co może wydać się cholernie trudne. Coś niemożliwego. Dla mnie było to dostanie się na pilota wojskowego. A potem założenie firmy. A potem wyjazd na bicie rekordu Guinessa. 

I wiecie co? W wojsku nie zostałem, bo okazało się, że miłość do latania nie przezwycięży nienawiści do przyjmowania rozkazów. Ale nauczłem się, że nawet jak jakieś 127 osób powie mi, że nie mam szans zostać przyjętym bez znajomości, a się uprę, to się dostanę.

Firmę zostawiłem, bo moja ścieżka życiowa się zmieniła. Ale nauczyłem się, że nawet jeśli ludzie w koło twierdzą, żeby firmy nie otwierać, bo się zostanie z długami, to twierdzą źle. Bo nawet jeśli nie zarobisz milionów, nauczysz się samodzielności, i tego, jak działa rynek. A już ta wiedza może dać Ci pieniądze.

Życie nie jest bajką, w której jeśli tylko chcesz, to możesz wszystko. To, że poświęcisz czemuś całe swoje ‚ja’, wcale nie znaczy, że uda Ci się to osiągnąć.

Ale możesz być pewny, że jeśli nie będziesz w siebie wierzyć, nie uda Ci się absolutnie nic. 



Tekst jest częścią cyklu o umiejętnościach emocjonalnych/życiowych/nazwa dowolna, które pomagaja mi żyć dokładnie tak, jak chcę. Wszystko, co tu piszę, opiera się na dziesiątkach książek psychologicznych (psychologicznych, nie coachingowych), które przeczytałem, oraz na moim doświadczeniu.

Druga część już niedługo.

The following two tabs change content below.

Michał, The Consumer Show

Miłośnik psychologii, fanatyk sportów ekstremalnych. Lubi uczyć się, jak lepiej funkcjonować na co dzień, zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. A jeszcze bardziej lubi o tym pisać.

Ostatnie wpisy Michał, The Consumer Show (zobacz wszystkie)